Wybiegłam z jaskini, oglądałam polanę i bawiące się na niej króliczki. Nie mogę pozwolić jej odejść, bo zginie. Ale... Szkoda, że nie ma niedawno poznanego mi basiora Blau. On by mi podpowiedział. Jest rozsądnym wilkiem. Wadera w ciąży i niebezpieczeństwo. Tak muszę ją przyjąć. Wolnym, lecz stanowczym krokiem wróciłam do jaskini.
-Dobra wiadomość. Witaj w watasze Aida -powiedziałam z uśmiechem na pysku.
Odwzajemniła uśmiech.
-Mogę się przespać? Mam długą drogę za sobą, a kilka godzin drzemki tobie też nie zaszkodzi.
Po chwili wadera pogrążona była w głębokim śnie. Ja zasnąć nie mogłam. Myślałam o tajemniczym Blau... Gdy wreszcie zamknęłam oczy jakiś szelest przerwał mi chwilę spania. Wybiegłam przed jaskinię. Uff... To tylko wiewiórka. Obejrzałam jaskinię, ale nigdzie nie było śladu po Aidzie. Gdy usłyszałam nagle...
-Stwierdziłam, że nie chce cię budzić i sama postanowiłam obejrzeć teren wokół jaskini...
-Czyli możemy zrobić dłuższą wycieczkę i zapolować przy okazji?-uśmiechnęłam się przyjaźnie i zaczęłam oprowadzać waderę po naszych ogromnych i przepięknych terenach. Dotarłyśmy do Lasu Zachodniego.
-Głodna?
Rzuciłam się bez odpowiedzi za zwierzyną. Po chwili wróciłam z bardzo grubą sarną w pysku.
-To standard w tym lesie -uśmiechnęłam się i położyłam obiad przed waderą.
-Jesteś ciężarna, więc zaczynaj.
-Dzięki - powiedziała z przekąsem i zaczęła jeść.
Dokładnie równą drugą połowę zostawiła mi.
-Twoja kolej.
Połknęłam sarnę na cztery duże chapnięcia pyskiem.
-Głodna byłam.
Uśmiechnęłam się.
-Wracajmy do jaskini, robi się ciemno.
-Okay..
Gdy doszłyśmy do jaskini...
-No to dobranoc...
-Dobranoc -uśmiechnęłam się.
Miła jest, ale ciut nieśmiała. Kilka polowań i od razu jej się język rozwiąże. Jednak nadal zastanawiam się nad Blau'em. Ciekawe czy mnie posłuchał, co u niego i dlaczego uciekł. Czuję, że tęsknie, mimo to, że chciał mnie zabić, wiem, że będziemy dobrymi przyjaciółmi. Odłożyłam myśli na bok i zwinęłam się w kłębek. Zamknęłam oczy i odleciałam.
{Blau?}
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz