gry online Wataha Srebrzystej Pełni: 2015 gry online

środa, 30 grudnia 2015

Od Aidy CD Izaya

Oprowadzić. Tego mi jeszcze do szczęścia brakowało. -No dobra. Mogę was oprowadzić.- zgodziłam się. Izaya kiwnął głową. -Zostań tu przez chwilę- poprosił siostrę. Ruszyłam. W sumie nie oglądałam się za siebie. Jego sprawa czy nadąża czy nie. 
 -Tu jest jaskinia. Z początku spaliśmy tu wszyscy ale ci którzy zmieniają się w ludzi pobudowali domki. Tu mamy takie główne miejsce spotkań. Ognisko i tak dalej- mówiłam w dość szybkim tempie. 
-Co tak pędzisz?- spytał Izaya. 
-Mam swoje powody. Tamtędy jest skrót do miasta a tamtędy nad Krwawą Rzekę. Tu po prawej jest las w którym polujemy. Rzeka po lewej a w lesie jest kilka jezior.- wymieniałam nieco wolniej. Izaya kiwał głową i się uśmiechał. Ciekawe czemu. 
 -W tym domku mieszka Hektor, w tym Indian, a w tym do niedawna ja.- stwierdziłam idąc dalej. -Do niedawna?- zaciekawił się Izaya. 
-Tak. Urodziłam dzieci i potrzebujemy więcej miejsca- powiedziałam. 
-Wy, czyli kto?- dalej wypytywał nowy. 
-Ja, moje dzieci i mój mąż.- odpowiedziałam wyraźnie zniecierpliwiona. Izaya słysząc ton mojego głosu zamilkł na chwilę po czym oświadczył: 
-Chętnie poznam twojego męża.
-Poczekaj tu chwilę- poprosiłam.
Udałam się na skraj lasu i zawołałam męża. Telepatycznie zapytał po co, a ja odpowiedziałam że nowy członek watahy, Izaya chętnie go pozna. Po chwili Shizuo pojawił się niosąc drzewo. -Izaya kun....-wycedził 

{Izaya. (Wybacz że tak późno)}

wtorek, 29 grudnia 2015

Od Indiana

Pada, pada, pada.... i pada. Pogoda wręcz do mnie idealna, ciemno, ponuro. Siedze na skraju jaskini patrząc w dal, co chwila czuć krople deszczu na pysku. Patrze i siedze jakbym na coś czekał, a czekam? Nie wiem. Nie chce mi się nic robić, ale postanowiłem nie zaniedbywać swoich obowiązków, wyszedłem i ruszyłem sprawdzać tereny watahy, a po drodze zjadłem jakieś zwierze szukające schronienia. Snułem się po ziemi ociężale, jakby było słońce skakałbym po koronach drzew łapiąc chwile wolności. Nagle coś zaszumiało w krzakach, przybrałem pozycje bojową wystawiając kły i warcząc - Wyjdź! - warknąłem 

 {Ktoś?}

niedziela, 13 grudnia 2015

Od Izaya Cd Aidy

- Co nas tu sprowadza? - powtórzyłem pytanie - Robimy sobie wakacje, a no i nie chce mi się wracać do miasta... - powiedziałem rozbawionym tonem
 Zauważyłem już wcześniej, że Aida była nieufna. Nie dziwię się jej. No a chociaż... co mi tam. Spojrzałem na Kitsune, a następnie na Aide.
- Mam pytanie... - zaczęła Kits
 Aida spojrzała na nią.
- Mieszkasz w mieście? - dokończyła pytanie
 Wadera nie odpowiedziała. Eh... jaka rozmowna... Nagle zobaczyłem jakiegoś wilka biegnącego w naszym kierunku. Aida zmieniła swoją postać, poszedłem za jej przykładem i także zmieniłem się w wilka.
- Cześć Aida - powiedziała wadera
- Witaj Alfo - odpowiedziała Aida
- To te wilki? - Alfa spojrzała na nas
- Tak... - mruknęła potwierdzająco wadera
- Jestem Izaya, to jest moja siostra Kitsune - postanowiłem się odezwać
- Rozumiem, ja nazywam się Destiny - powiedziała Alfa - Możecie dołączyć, Aida was oprowadzi -
 - Dziękujemy - uśmiechnąłem się
Kiedy Alfa odeszła, Aida zaczęła iść w jakąś stronę.
- Hej, miałaś nas oprowadzić - zaśmiałem się zrównując się z nią
- Chyba Ciebie Izaya - powiedziała Kitsune - Sama sprawdzę tereny, znajdziemy się później -
 - Oki - powiedziałem
 Kitsune zmieniła się w pegaza i po chwili znikła nam z oczu.
- To gdzie idziemy najpierw? - spojrzałem na waderę

(Aida?)

niedziela, 6 grudnia 2015

Od Aidy CD Izaya

-Wiesz.... Jestem tu tylko szamanką. Nie mogę decydować o takich rzeczach. Musiałabym porozmawiać z Alfą.-powiedzialłam i spojrzałam na tę dwójkę. Dobrze myślałam. Ludzie.
-Nie zostawię was samych. Nie ufam wam-stwierdziłam po czym wyjęłam z torby papier i ołówek, nakreśliłam parę słów po czym gwizdnęłam. Z rzeki wybiegł wodny wilk. Podałam mu papier, a on pobiegł w sobie tylko znanym kierunku.
-Wysłałam go z wiadomością do Alfy, powinien za chwilę wrócić.
Izaya kiwnął głową po czym gestem zaproponował, byśmy usiedli. Kiwnęłam przecząco głową i chwyciłam za łuk za plecami tak na wszelki wypadek. Patrzyłam na nich, śledząc każdy ruch. Nie ufałam im.
-Co was tu sprowadziło?- zapytałam.
{Izaya }

Powitajmy maga złej magii - Haru!

Imię: Haru
Reszta formularza tu - *KLIK*

sobota, 5 grudnia 2015

Od Izaya do Aidy CD

No fajnie, zostaliśmy złapani w jakąś głupią wodną pułapkę. Smutne nie? Jeszcze nas zostawiono!
- Kits... Co robimy? Poczekamy aż panienka wróci? - spojrzałem na siostrę - Chcesz dołączyć do tej watahy? -
- Czekamy - trzepnęła mnie po głowie - uspokój się Izaya... Co do watahy, jak chcesz -
Po jakimś czasie wadera wróciła. To takie wkurzające... też mogła się zmieniać w człowieka~
- Opowiedz mi o sobie Izaya... - powiedziała na wstępie
- A co chcesz wiedzieć~? Może to, że moim i Kits żywiołem jest Zima? - zaśmiałem się po czym zamroziłem kopułę a Kitsune ją rozbiła. Zamieniliśmy się w ludzi. Wyglądaliśmy prawie tak samo.
- Teraz powinno się nam swobodniej rozmawiać - Uśmiechnąłem się pogodnie - Ja ci odpowiem na twoje pytanie a ty na nasze ok? -
Aida stała przez chwilę, później się zgodziła...
- Nazywam się Izaya Orihara, jestem Informatorem~ zgaduje, że twoje pytanie padło dlatego, że spotkałaś się z Eve - powiedziałem - To moja siostra Kitsune Orihara pomaga mi w pracy - wskazałem na Kits
- Skąd wiesz... - zaczęła Aida
- Jestem Informatorem~ - zaśmiałem się
- A teraz ty odpowiedz nam na nasze pytanie.. - mruknęła Kitsune
- Powiedz czy możemy dołączyć do Watahy Srebrzystej Pełni? - zapytałem

(Aida~?)

niedziela, 29 listopada 2015

Od Aidy do Izaya CD

-Jestem Aida- powiedziałam i spojrzałam na nich- Dwa wilki, nic szczególnego, aczkolwiek miałam przeczucie, że tak nie jest. Zamieniłam się w człowieka. Tak mi wygodniej.
-Co wy tu robicie?
Nie czekając na odpowiedź stworzyłam wokół nich wodną kopułę.
-Zostańcie tu- rozkazałam i wyruszyłam do miasta. Poszłam do baru, do znajomej. Ona wie dużo o ludziach.
-Eve, wiesz coś o kolesiu imieniu... Zapomniałam... Coś na I-
-Izaya?- zasugerowała mi.
-Tak, Izaya-potwierdziłam i usiadłam na krześle przy barze.
-To ponoć niebezpieczny typ... Nie warto z nim zadzierać. Łazi po mieście i szuka zleceń- powiedziała.
Nachyliłam sie nieco. Byłam coraz bardziej zainteresowana przybłędą. Odgarnęłam włosy do tyłu. Taki nawyk, co poradzę...
-Jakich zleceń?-zapytałam cicho.
Eve nachyliła sie z niepewnym wyrazem twarzy.
-Nie mam pojęcia-powiedziała.
Kiwnęłam głową i wyszłam. Ruszyłam na teren watahy. Zatrzymałam się przed kopułą.
-Opowiedz mi o sobie,Izaya-
{IZAYA}

sobota, 28 listopada 2015

Odchodzę...

Z racji tego, że nie mam wiele czasu. Na komputerze wcale, muszę odejść. Alfą zostaje Destiny. Przykro mi bardzo. Będę mieć jakiś niski stopień. W watasze nadal będę, ale tylko jednym ze zwykłych wilków. Przepraszam za wszelkie opóźnienia.
-Była Alfa Windly

poniedziałek, 23 listopada 2015

Od Izayi

Szedłem sobie po ulicach miasta. Jak zwykle... dostałem kolejne zlecenie, ale coś czułem, że coś się stanie. Klient zachowywał sie dziwnie kiedy ze mną rozmawiał. Odrzuciłem te myśli.
- Hej, Kitsune! - zaśmiałem - Wiem, że tam jesteś jak chcesz iść ze mną to mogłaś powiedzieć -
- Eh... -zobaczyłem jak Kitsune wychodzi z cienia
Wyglądała dokładnie jak ja.
Tsa... Kitsune jest moją siostrą bliźniaczką. Uśmiechnąłem się.
- Chodźmy! - powiedziałem
Weszliśmy w jedną z bocznych ulic.
-Stać! - ktoś powiedział
Odwróciłem się do źródła głosu. Stał tam jakiś zamaskowany mężczyzna.
- Hejka ~ - zaśmiałem się wyjmujac nóż
Poczułem mocne uderzenie w głowę i zemdlałem.

~~~~~~~~~

Obudziłem się w lesie. Obok mnie leżała moja siostra.
- Kitsune obudź sie! - szturchnąłem dziewczynę
- Eh? Co się stało? - zapytała Kits
- Nie wiem.... - powiedziałem - Chodź musimy poszukać jakiegoś miejsca do spania... niedługo zapadnie noc... -
Heh... nie jesteśmy zwykłymi ludźmi.
Zamieniłem się w pegaza. Kitsune też to zrobiła. Wzbilismy się w powietrze. Zobaczyłem miasto.
- Nie wracamy tam... na razie.... Przydadzą nam sie wakacje~ - zaśmiałem się cicho
Po kilku godzinach lotu wyladowalismy przy jakimś jeziorze. Stanąłem obok siostry i zmieniliśmy się w wilki.
- No w końcu~ - zasmiala się Kitsune
Dołączyłem do niej i zaczęliśmy się śmiać. Po chiwli polozylismy się nad brzegiem i zaczelismy pić wodę. Nagle usłyszałem:
- Kim jesteście? -
Odwrocilismy się. Przed nami stał jakiś wilk.
- Nazywam się Kitsune, a to jest mój brat Izaya - powiedziała Kits
- Ja jestem....

(Ktoś? )

Powitajmy Kitsune, nową waderę!

Oryginalna postać należy do BlackEmoWolf, źródło rysunku aktualnie nieznane.

Imię: Kitsune
Reszta formularza tu - *KLIK* 

Powitajmy Izaya, naszego nowego basiora!

 Oryginalna postać i rysunek należą do hecatehell

Imię: Izaya
Reszta formularza tu: *KLIK*

Powitajmy Rapiter, naszą nową zabójczynię!


Oryginalna postać & rysunki należą do SodaButtles

Imię: Rapiter
Reszta formularza tu: *KLIK*

piątek, 6 listopada 2015

Od Chao Cd Louisa

Usłyszała jego głos, był niedaleko. Drgnęła, wytrącona z rozmyślań. Powiodła oczami wokół siebie, wzdychając głęboko.
- Czego chcesz? - zapytała w krzewy, chwilę później podnosząc się leniwie, wyłaniając się z nich i stając naprzeciwko Louisa. Spojrzała mu w oczy, jakby z góry. Tak, musiała być dumna, wyniosła - niech nie myślą, że jest jakimś głupim szczeniakiem! I nie ma zamiaru odgrywać roli kochanej siostrzyczki.
"Nie mam nic lepszego do roboty" - stwierdziła w myślach, mentalnie wzruszając barkami.
- Niech ci będzie.
Ruszyła spokojnie w stronę lasu. Co rusz przyspieszała, aż w końcu pędziła przed siebie, zwinnie wymijając wysokie drzewa.
{Louis?}

czwartek, 5 listopada 2015

Od Indian c.d Aida

Zwiad się skończył, a bardziej kończy, gdy kogoś spotkam bezpiecznego... ta.. jak zawsze. Nigdy na zwiadzie nie działo się nic... nagle spotkałem Aidę. Od tak jakby wyrosła z ziemi
- Witam ponownie Aida - przywitałem się z lekkim przytaknięciem łba
- Co powiesz na polowanie? - zagadnąłem.

{Aida?}

sobota, 31 października 2015

Wesołego Halloween!

Wszystkiego najstraszniejszego! Dużo krzyków, przerażenia i słodkości!!!

-Destiny-


Od Louisa

Byłem na górze
jestem na dole

latałem wśród chmur
spadłem na ziemię

chciałem być kimś
zostałem nikim.

Wataha, miejsce gdzie każdy wilk powinien czuć się doceniony, powinien wiedzieć gdzie jego miejsce. Wataha jest jakby rodziną dla wilków... jest jakby na pewno. Czy ja swoją znalazłem?
Do watahy dołączyłem niedawno, cóż moje pierwsze dni nie były najlepsze. Miałem wrażenie, że wszyscy są przeciwko mnie. Jedak okazało się inaczej. Poznałem nowych znajomych, dowiedziałem się, że nie taka alfa straszna jak ją malują. Pewnego dnia leżąc na skale patrzałem się na wilki. Nagle dostałem nieposkromionej chęci na odebranie życia jakiemuś zwierzakowi. szybko zlazłem na dół. -Chao! - zawołałem. - Co chcesz? - usłyszałem w odpowiedzi. Czarna wilczyca wyłoniła się zza krzaków. - Wybierzemy się na polowanie? C: - zaproponowałem.

 (Chao?)

poniedziałek, 26 października 2015

Od Aidy Cd Indiana

-O, Indian- zdziwiłam się.
Myślałam, że będzie gdzieś z Wind. Popatrzyłam na niego po czym odwróciłam wzrok.
-Chcę pobyć sama- powiedziałam odchodząc.
Szłam przez las, wzdłuż krwawej rzeki. Myślałam o duchach mieszkających tutaj. Skąd się tu wzięły i czemu nadal tu są. Czego potrzebują czy czują się samotne? Idąc dalej nie zauważałam nic niezwykłego. Księżyc przebijał się przez liście. Nagle usłyszałam za sobą kroki...
{Indian}

niedziela, 18 października 2015

Od Indiana

Mój dzień zaczął nad wyraz zwyczajnie, przeciągnąłem się ziewając przeciągle. Kłapnąłem pyskiem i ruszyłem na małe polowanie. Omijając nasz już teren podmokły ledwo co wyczułem woń sarny, zacząłem cicho się skradać do ofiary. Szykowałem się do skoku energicznie ruszając łopatkami, skoczyłem zakleszczając kły w szyi sarny. Padła na mokrą ziemie i zacząłem się zajadać wyrywając kawałki jedzenia.
I pora na zwiad, na szczęście mamy już nocnego strażnika i trochę śpię, ale tylko trochę
- Witaj Aida - przywitałem się z jasnoniebieską waderą, stojącą na mojej drodze
{Aida?}

środa, 14 października 2015

Powitajmy Nyxiern, naszą nocną strażniczkę!

Imię: Nyxiern
Reszta formularza tu - *KLIK*

Od Indiana, quest na towarzysza

Obudziłem się pod wpływem wody, natychmiastowo otworzyłem oczy i się rozejrzałem, byłem tuż przed wejściem do jaskini, a padał deszcz. Rozejrzałem się po jaskini, wszyscy jeszcze smacznie spali, nagle w oddali zobaczyłem coś białego, gdy postać się zbliżyła przypomniało mi się o siostrze - Witaj bracie, chyba pierwszy raz widzę Cię leżącego - powiedziała z lekko słyszalnym echem, wstałem jak zwykle nawet jako duch była ode mnie niższa - Chodź musimy iść - spojrzałem na nią dziwnie, otworzyła portal do nieba. No tak ja otwieram do piekła, a ona do nieba taka kolej rzeczy. Weszliśmy a moja siostra się zmaterializowała - No chodź - powiedziała, zaczęła mnie gdzieś prowadzić, a nad nami pojawił się brązowy orzeł, zatrzymałem się chwilowo i spojrzałem w górę. Orzeł zniżył lot i wylądował na białym drzewie, na pewnych piórach na tułowiu miał koraliki - Dawaj goń Go! - krzyknęła siostra i się rozpłynęła, zacząłem biec za orłem który i tak lecąc chodź wolno miał szanse. Szybko się zatrzymałem widząc przepaść - I niby jak mam to przejść?! - krzyknąłem w jego stronę, wylądował na drugiej stronie - Uwierz i leć - powiedział i wbił się w powietrze. Jak mam uwierzyć? Zamknąłem oczy i w duchu powtarzałem jedno słowo "Wierzyć", postawiłem jedną łapę i poczułem ziemię , zrobiłem parę kroków - Otwórz oczy - powiedział, znajdowałem się już po drugiej stronie, a pamiętam, że zrobiłem ledwo 5 kroków. Ruszyliśmy dalej, po polach Elizejskich nieba, przez pewien czas. Gdy się zatrzymał ujrzałem wielkie wrota, za którymi był kryształ - Co tam jest? - spytałem orła - Portal, który Cię przeniesie tam gdzie byłeś - rzekł i wylądował na kołatce, zaczął wiać mocny wiatr ciągnący mnie do tyłu, przymrużyłem oczy i zobaczyłem jak macha skrzydłami powodując ten wiatr - Przydałby mi się taki towarzysz jak ty - powiedziałem, a bardziej ryknąłem w jego stronę, zatrzymał na chwilę porywisty wiatr - Najpierw musisz wypełnić 2 próby, bez kłamstw i zatajeń. Na honor swojego wojowniczego serca, umysłu, ducha i wiary! - krzyknął dość basowym tonem, ukłoniłem się w jego stronę przyjmując wyzwanie. Stworzył się wokół wir powietrza w którym zauważyłem ptaka - Próba umysłu. Zamknij oczy i unikaj przeszkód by dostać się na samą górę! - zrobiłem jak kazał, zaraz po tym dostałem czymś w głowę - Używaj głowy! - rozkazał, wziąłem wdech nosem i wszystko widziałem w konturach, szybko zrobiłem unik przed lecącym ptakiem - Brawo! - krzeknął, a ja ruszyłem, a bardziej zacząłem skakać po wirujących w powietrzu małych kłód, ale zbytnio mi to nie wychodziło. Sarna... przypomniało mi się jak goniłem sarnę w gąszczu korzeni. Nagle poczułem podłoże. Otworzyłem oczy, byłem za samym dole - Brawo zaimponowałeś mi swoich tokiem myślenia, ale teraz musisz mówić prawdę - powiedział, usiadłem i dałem mu dojść dalej - Pierwsze pytanie: Czy kogoś kochasz, że oddałbyś za tą osobę nawet życie? - wziąłem głęboki wdech - Tak - powiedziałem trochę zmieszany - Drugie pytanie: Jakbyś mógł siostre przywrócić do życia, za życie swojej miłości zrobiłbyś to? - pytanie było trudne, ale moja siostra zawsze mówiła, że woli być duchem niż cierpieć jeszcze raz, moim zdaniem mądre słowa, ale ja muszę z tymi zmartwieniami walczyć sam na sam - Nie - powiedziałem, orzeł lekko się zdziwił, ale uznał moją odpowiedź - ostatnie pytanie które umożliwi że mnie oswoić - powiedział, zdziwienie mnie nie odeszło - Pytanie brzmi: Czy zrobisz wszystko by zapanował pokój? - spytał, spojrzałem na niego dziwnie jakiego pokoju? - Tak - brama się otworzyła, a orzeł błysnął biały światłem, zmienił się w medalion
i powróciłem do mojego miejsca, wszyscy dopiero się budzili, zawiał mocny wiatr, a medalion rozbłysnął - Przywołaj mnie sercem - szepnął.



Towarzysz:

Imię: Eólico (Wiatr)

czwartek, 8 października 2015

UWAGA, UWAGA!

Z powodu, że wszyscy pogubili się w pisaniu opowiadań, każdy wilk piszę tylko z jednym wilkiem, jeśli chce pisać z innym to piszą mi i pod spodem piszą do innego wilka, ale ten pierwszy nie pisze już wtedy z nimi. Można pisać w max 3 wilki, ale muszą być cały czas te same.

poniedziałek, 5 października 2015

Od Destiny

Był zimny, deszczowy dzień - zresztą - jak zwykle. Szukałam właśnie schronienia przed ulewą, gdy nagle zauważyłam ogromną jaskinię, a właściwie - wejście do plątaniny tuneli. "Wejdę tam tylko na chwilę, posiedzę, odpocznę, poczekam, aż deszcz minie... nie będę wchodzić głębiej, bo jeszcze się zgubię" - pomyślałam. Weszłam więc ostrożnie. Podłoże było bardzo mokre, sama jaskinia zimna, no ale przynajmniej nie kapało na łeb. W tym momencie poczułam zapach rozkładającego się mięsa. Zaczęłam się rozglądać po jamie. Ujżałam nagle czerwonawe, lekko zgniłe już ciało łani. Pomimo okropnej woni zaburczało mi w brzuchu - nie jadłam nic od tygodnia. Ostrożnie podeszłam, zatykając nos i odgarnęłam muchy. Póki jednak zaczęłam jeść... poczułam na sobie czyiś oddech. Kiedy się odwróciłam, ujżałam... gigantycznego smoka! Na chwilę zamarłam. Zdołałam tylko użyć niewielkiego SilverBlade, który tylko rozwścieczył bestię. Może, gdybym drugi raz go użyła z większą siłą... ale... nie byłam w stanie. Krew się we mnie zmroziła, łapy zaczęły się pode mną uginać... teraz zdolna byłam tylko do ucieczki. Rzuciłam się więc w plątaninę korytarzy, które zdawały się nie mieć końca. W końcu straciłam orientację, przez co biegłam już tylko właściwie z powodu zguby. Nagle zauważyłam przed sobą światełko. Moje zmęczone łapy nagle odzyskały energię. Mocno przyśpieszyłam i wypadłam na zewnątrz. Zziajana od razu, po wypadnięciu z małego otworu, wcześniej trochę przysypanego skałami, od razu padłam na ziemię i zaczęłam dyszeć. Kiedy, po dłuższej chwili otworzyłam oczy, zobaczyłam przed sobą dwie, czerwone łapy. Od razu stłumiłam w sobie dyszenie i spróbowałam się wyprostować, ale straciłam czucie w łapach...
(Karin? :>)

poniedziałek, 28 września 2015

Zrobiłam dla was questy!

Wreszie zrobiłam dla was questy! Cieszcie się i róbcie je. Oczywiście będę je aktualizować. Jeśli ktoś ma ciekawy pomysł i chciałby się nim podzielić to śmiało! Powodzenia w pisaniu!

Powitajmy Indiana! Naszego wojownika!

Imię: Indian
Reszta formularza tu - *KLIK*

Uwaga, uwaga!

Moi drodzy. Lea i Riven nie napisali żadnego opowiadania, dałam im szansę, ale ją zmarnowali. Przepraszam, ale zasady są jasne, więc Nasz Samiec Alfa Riven i Szpieg Leila wypadają z watahy, jeśli będą chcieli wrócić to niech wyślą mi opowiadania i przeproszą. To tyle.
Wasza Samica Alfa Windly

piątek, 4 września 2015

Od Windly Cd Aidy

-Muszę to przemyśleć. Daj mi chwilę.
Wybiegłam z jaskini, oglądałam polanę i bawiące się na niej króliczki. Nie mogę pozwolić jej odejść, bo zginie. Ale... Szkoda, że nie ma niedawno poznanego mi basiora Blau. On by mi podpowiedział. Jest rozsądnym wilkiem. Wadera w ciąży i niebezpieczeństwo. Tak muszę ją przyjąć. Wolnym, lecz stanowczym krokiem wróciłam do jaskini.
-Dobra wiadomość. Witaj w watasze Aida -powiedziałam z uśmiechem na pysku.
Odwzajemniła uśmiech.
-Mogę się przespać? Mam długą drogę za sobą, a kilka godzin drzemki tobie też nie zaszkodzi.
Po chwili wadera pogrążona była w głębokim śnie. Ja zasnąć nie mogłam. Myślałam o tajemniczym Blau... Gdy wreszcie zamknęłam oczy jakiś szelest przerwał mi chwilę spania. Wybiegłam przed jaskinię. Uff... To tylko wiewiórka. Obejrzałam jaskinię, ale nigdzie nie było śladu po Aidzie. Gdy usłyszałam nagle...
-Stwierdziłam, że nie chce cię budzić i sama postanowiłam obejrzeć teren wokół jaskini...
-Czyli możemy zrobić dłuższą wycieczkę i zapolować przy okazji?-uśmiechnęłam się przyjaźnie i zaczęłam oprowadzać waderę po naszych ogromnych i przepięknych terenach. Dotarłyśmy do Lasu Zachodniego.
-Głodna?
Rzuciłam się bez odpowiedzi za zwierzyną. Po chwili wróciłam z bardzo grubą sarną w pysku.
-To standard w tym lesie -uśmiechnęłam się i położyłam obiad przed waderą.
-Jesteś ciężarna, więc zaczynaj.
-Dzięki - powiedziała z przekąsem i zaczęła jeść.
Dokładnie równą drugą połowę zostawiła mi.
-Twoja kolej.
 Połknęłam sarnę na cztery duże chapnięcia pyskiem.
-Głodna byłam.
Uśmiechnęłam się.
-Wracajmy do jaskini, robi się ciemno.
-Okay..
Gdy doszłyśmy do jaskini...
-No to dobranoc...
-Dobranoc -uśmiechnęłam się.
Miła jest, ale ciut nieśmiała. Kilka polowań i od razu jej się język rozwiąże. Jednak nadal zastanawiam się nad Blau'em. Ciekawe czy mnie posłuchał, co u niego i dlaczego uciekł. Czuję, że tęsknie, mimo to, że chciał mnie zabić, wiem, że będziemy dobrymi przyjaciółmi. Odłożyłam myśli na bok i zwinęłam się w kłębek. Zamknęłam oczy i odleciałam.
{Blau?}

wtorek, 1 września 2015

Od Aidy Cd Blau

Rano dotarłam do dziwnego miejsca. Byłam zmęczona, więc nie zważając na woń innych wilków położyłam się i zasnęłam. Po raz pierwszy od wielu dni. Cały czas bałam się, że mnie znajdą… Pędziłam ile sił w łapach. Nie miałam czasu na jedzenie… Ciągły strach i złe samopoczucie… Wreszcie chwila snu… Bezcennej chwili ciemności i ciszy… Nareszcie… Obudziła mnie wilczyca. 
-Hmm? 
-Jestem Windly, Alfa Watahy Srebrzystej Pełni, a ty to kto? 
-Aida. Do niedawna szamanka Watahy Zachodnich Wzgórz. 
-Czemu odeszłaś ze swojej Watahy? Wstałam. -Szamanka w mojej watasze musi żyć w celibacie, a ja spodziewam się dziecka… Windly kiwnęła głową i zaprowadziła mnie do jaskini. Tam wreszcie zjadłam kawałek mięsa. Położyłam się i owinęłam się ogonem. Zamykałam oczy, kiedy Windly poprosiła: 
-Powiedz mi nieco o sobie
-Wstałam i zamrugałam, by spędzić sen z oczu. 
- Mam na imię Aida. Do niedawna byłam szamanką Watahy Zachodnich Wzgórz. Niestety tam szamani nie mogą mieć rodziny, a karą za złamanie celibatu jest śmierć. Nie przeszkadzało mi to, dopóki go nie poznałam. Zakochaliśmy się w sobie… Kilka miesięcy później odkryli nasz sekret. On został zabity… Ja na szczęście uciekłam. Kilka dni temu fatalnie się czułam i trafiłam na inną szamankę, ona stwierdziła, że spodziewam się dziecka… Chciałabym do was dołączyć. Nie robię tego dla siebie, tylko dla mojego dziecka… Proszę pomóżcie nam…
{Windly?}

poniedziałek, 6 lipca 2015

Od Blau Cd. Windly

Poszedłem za nią jak w amoku. Całkiem do mnie nie docierało, że poruszam mięśniami czy oddycham. Docierało, ale w drugiej kolejności. Miałem wrażenie, że moja głowa zaraz eksploduje.
ZDRAJCA !!! ZDRAJCA !!! ZDRAJCA !!! Jak mogłeś nawet słuchać tych bredni?! Jak mogłeś choćby słuchać o planie zabicia Świetlistej Pani?! ZDRAJCA !!! ZDRAJCA !!! Zawiodłeś…czeka cię kara! Uratowała ci życie! I teraz do niej należysz! W każdym aspekcie, każdą cząstką duszy! Parszywy, zapchlony ZDRAJCA!!!
- Halo? – wadera trąciła mnie w bark wyrywając z natłoku myśli. – Pytałam cię o imię.
            Dopiero teraz zauważyłem, że stanęliśmy w wejściu do jaskini, która była nawiasem mówiąc piękna. Z wejścia wypatrzyłem kilka naprawdę cennych roślin. To tak jakby,  ktoś zasadził tu całą apteczkę. Te parę drzew które tutaj rosły wydawały mi się naprawdę stare i przesiąknięte pradawną magią. Miałem wielką ochotę je zbadać.
- Słuchasz mnie ty w ogóle? – moja gwiazdeczka miała zniecierpliwiony wyraz pyska i patrzyła na mnie, jakbym był upośledzony.
-Nie jestem głuchy – odpowiedziałem chłodno.
            Wszedłem powoli do jaskini jednocześnie się rozglądając. Niezła kryjówka ZDRAJCO. Potrząsnąłem gwałtownie głową. Nie teraz. Wadera sapnęła poirytowana.
- Nazywam się Blau – powiedziałem.
- Windly, ale możesz nazywać mnie Wi.
Wi zerknęła na mnie szybko i poszła przygotowywać sobie posłanie po drugiej stronie jaskini naprzeciwko wejścia. Ja za to podleciałem do jednego z drzew. Gruba, pozwijana kora i delikatnie drżące błękitne liście. Powąchałem je. Na pewno mi się przydadzą. Coś czuję, że mają duże właściwości lecznicze. Obleciałem jeszcze grotę tak dla rozeznania. Usiadłem na półce skalnej, z której miałem dobry widok na całą jaskinię. Windy położyła się i słyszałem jak wyrównuje się jej oddech. Ja również zwinąłem się w kłębek.
            Ale o spaniu mogłem tylko pomarzyć. Głosy i myśli w mojej głowie wprost urządziły sobie istną bitwę. A ja nie miałem ochoty tego słuchać. Uznałem, że warto zapolować, to zawsze pomaga wyciszyć się. Wstałem i podleciałem do Wi. Wylądowałem kilkanaście kroków od niej. Ale nie mogłem podejść bliżej. Wadera spała smacznie w okręgu z lodu. Mogłem być pewny, że jeżeli tylko bym tylko przekroczył linię to zostałbym natychmiastowo zamrożony. Popatrzyłem na nią. Zmarszczyła lekko brwi i dalej cicho pochrapywała.
~Do zobaczenia.
            Wybiegłem z jaskini. I znowu poczułem się wolny. Ciało z krwi i kości było takie ciężkie i nieporęczne. Miało swoje plusy, ale ja widziałem więcej minusów. Mogłem się zranić czy zachorować, upierdliwe było też zaspakajanie potrzeb. Ugh…Brak ciała jest lepszy. Moja energia mogła teraz swobodnie rozpływać się w powietrzu zamiast gnieść się w ciele. Pulsowała delikatnie kształtując moją formę. Czułem się wreszcie lekki i wolny. Pobiegłem w stronę Wichrowej Góry. Wygrzebałem z pamięci parę faktów. Jakieś parę mil za nią znajduje się mała wioska. Czas zapolować.
            Jednym z plusów bycia Łowcą to stałe połączenie z innymi. Coś w rodzaju grupowego czatu. Możemy go dowolnie modyfikować w razie potrzeby. Wyciszony, ale zawsze podłączony.
~Alex? Słyszysz mnie?
Odczekałem chwilę. Alex nigdy nie był dobry w tym sposobie komunikacji. Ponowiłem wezwanie.
~Blau? Czy to ty?
~Tak to ja. Potrzebuje twojej pomocy.
~Miałem właśnie zamiar powiedzieć ci to samo.
Ciekawe co tym razem się stało? Oby nic poważnego…
~Wpuścisz mnie? Tak będzie szybciej.
~Tak, tak. Momencik.
Chwilę później poczułem jak nad moją głową pojawia się mały wir, który ciągnął mnie do siebie coraz mocniej. Szybko zamknąłem oczy. Nie miałem zamiaru popełnić znowu tego samego błędu. Ostatnim razem widziałem naprawdę DZIWNE rzeczy. Już chwilę później stałem na chłodnej posadzce na korytarzu na Dworze.
- Dobrze cię widzieć Blau. Musisz mi pomóc.

sobota, 6 czerwca 2015

Od Windly Cd Blau

Westchnęłam tylko.
-Nie da się tego inaczej? Nie trzeba zabijać tych wszystkich stworów.
-Masz jakiś inny pomysł.
-Nie wiem... Mówiłeś, że ona była dobra, ale teraz jest zła. Zło trzeba zwalczać...
-Czy ty masz ochotę ją zabić?!-zaczął warczeć i nagle ciut urósł.
Wytrzeszczyłam oczy. Przecie to proste... Tylko musiałby mi wszystko powiedzieć.
-No... Tak! Nie pozwolę, aby wszystkie stworzenia musiały cierpieć przez to, że kiedyś ktoś jej coś zabrał. *Grrr* Nie pozwolę, abyś ty musiał jej służyć, zabijać, jeśli tego nie chcesz. Zawalczę, ale sama nie dam rady. Musisz mi pomóc! 
-Jeśli chcesz walczyć z moją PANIĄ, to musimy mieć plan. Nie wiem czy chcę walczyć... Ona uratowała mi życie.
-Przemyśl to. Będziesz wtedy w pełni wolnym wilkiem. 
-Daj mi czas. Ściemnia się, może się z tym prześpię. Tak poza tym to miałaś mnie uwolnić.-uśmiechnął się
-Dobrze, dobrze.
Wstałam i ściągnęłam chmurkę śniegu znad klatki. Ona zaczęła się momentalnie rozpuszczać. Mam nadzieję, że nie zabije mnie przez noc.
-Może do mojej jaskini?-powiedziałam trochę załamanym głosem
-Chętnie, ale co jest?-widać, że się troszkę zmartwił
-Za dużo myślę o tych stworzeniach, które zabiłeś. O tej twojej Pani też.-jak mówiłam o niej mimowolnie się wzdrygnęłam
-Taka praca.-powiedział tak, że widać było, że to koniec rozmowy
-Chodźmy już.-westchnęłam i poszłam do jaskini, a on jak mój cień tuż za mną
-Dobrze
{Blau?}

piątek, 5 czerwca 2015

Od Blau Cd Windly



            Sfrustrowany i zły krążyłem w kółko po lodowej klatce. Nie tak to miało być! Teraz sprawy się skomplikowały i mam dość małe szanse żeby jakkolwiek zdobyć mój cenny odłamek. Położyłem się próbując opanować. Wiedziałem, że wadera ciągle mnie obserwuje. Czułem jak wbija swój wzrok we mnie, ale ja nie miałem ochoty na konfrontacje. Poczeka jeszcze trochę.
 Postanowiłem na chwilę oderwać się od tego miejsca i pomyśleć nad sprawami na Dworze. Coś się ewidentnie święci. Szepty po kątach, przerażony służący wybiegający z komnaty Pani, no i oczywiście ten rumieniec. Ona nigdy się nie rumie…Ona była ZŁA! No tak…To dużo wyjaśnia.
Wróciłem z powrotem do moich teraźniejszy problemów i uroczej wadery…
I ta jej przemiana w człowieka. Z jednej strony podobało mi się, że przybrała taką taktykę. Była dobrą wojowniczką i trudną przeciwniczką. Z miejsca mi się to spodobało. Gdzieś w mojej świadomości pojawiło się coś na kształt szacunku. Moce mnie nigdy u stworzeń nie dziwiły. Nie takie rzeczy dało się znaleźć na dworze mojej Pani.
            Z drugiej strony byłem na siebie cholernie wściekły! Żeby tak się dać podejść. Wstałem i znów zacząłem krążyć. Nakręcało mnie to jeszcze bardziej, ale się tym nie przejąłem. Gorszym problemem był fakt, że musiałem opowiedzieć o mojej misji waderze, bo inaczej mnie nie wypuści. W sumie nie sądzę, żeby mnie wypuściła po tym co usłyszy. Na chwilę zmieniłem się w chmurkę tylko po to by jeszcze raz sprawdzić wytrzymałeś mojego więzienie i żeby w spokoju poprzeklinać. Kiedy się opanowałem, usiadłem i popatrzyłem w oczy mojego cennego skarbu. Wyzierała z nich ogromna ciekawość i powoli rosnące zniecierpliwienie.
-Wiesz, że nie wypuszczę cię dopóki mi nie odpowiesz? –powiedziała z przekąsem.
            Zachowałem spokojny wyraz pyska, ale w środku przeciągle jęknąłem.
-Dobrze. Moją Panią jest Świetlista Pani. Służę jej odkąd pamiętam. I odkąd pamiętam to ona jest moją opiekunką i właścicielką. Zawdzięczam jej życie, a więc należy ono do niej.
            Nagle moją świadomość zalały dawne wspomnienia. Ciemna polana. Lepka ciecz na futrze. Powolne oddechy. Delikatna dłoń na czole. Bolesne iskierki w łapach. Cichy szmer głosów. Zamrugałem i powróciłem do opowieści.
-Dostałem w przeszłości od niej zadanie. Pozbierać i zwrócić odłamki jej gwiazd.
-JEJ gwiazd?
            A jednak. Popatrzyłem na nią zrezygnowanym wzrokiem.
-Miałaś nie przerywać. Tak jej. Każda, nawet najmniejsza gwiazdka jaśniejąca i płonąca należy do niej. Tak było, jest i będzie. Dawno temu Pani była tak łaskawa, że użyczała odłamków jej cennych gwiazd śmiertelnikom, którzy tego potrzebowali. Ale jeden z nich zakradł się na Dwór i wykradł całą szkatułę. Moją Pnią to bardzo rozgniewało. Sprawca został złapany i ukarany.
            Przypomniał mi się gobelin z wizerunkiem nieszczęśnika. Od razu trochę humor mi się polepszył.
-Niestety odłamki już rozsypały się po całej ziemi. A moim i innych podobnych do mnie zadaniem jest je zwrócić. Teraz rozumiesz? W tobie jest coś czego pragnę i dlatego miałem zamiar cię zabić. Jest jeszcze jedna opcja…
            Zobaczyłem, że zaciekawiło ją moje ostatnie zdanie. Dobrze, niech pyta.
-Jakie? –widziałem jak stara się powiedzieć to nonszalancko.
            Uśmiechnąłem się w głębi siebie. Nie wyszło ci to.
-Mogę poczekać, aż sama umrzesz.
            Widziałem, jak coś w niej pęka i wypływa oburzonym krzykiem na zewnątrz.
-Że co?!
-Uspokój się. Albo ja wydobędę z ciebie ten odłamek albo poczekam, aż sam wyjdzie. Druga opcja będzie dla ciebie chyba bardziej korzystna. Nie dam ci odejść i odebrać mój cel więc zdecyduj jak chcesz to rozegrać. Wypuścisz mnie teraz? Powiedziałem prawdę i oczekuję zapłaty.
{Windly?}

Od Windly Cd Blau

Wystraszyłam się porządnie, ale ja to ja. Wydarłam się na cały głos, nie dając po sobie poznać, że się troszeczkę bałam.
-Czymkolwiek jesteś to wyjdź i pokaż się! - krzyknęłam z błyskiem w oku
Ni się nie wydarzyło. Pomyślałam, że jak zmienię się w człowieka to będę wyglądać na bardziej bezbronną, a przemiana z powrotem w wilka była krótka jak mrugnięcie. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Urwałam kwiatek, to chyba była stokrotka, wstałam i poszłam spokojnie w stronę jaskini zostawiając po sobie ślady ze szronu. Poczułam, że cokolwiek to było śledziło mnie. Jednak nie odwracałam się. Przecież wtedy by uciekło, pomyślałam. Nagle zaatakowało i dobierało się do mojej szyi. Od razu zmieniłam się w wilka i zmroziłam temu pysk. To był basior. Zrobiłam mu lód pod nogami, tak że się ślizgał na nim biegnąc w moją stronę. Wzbiłam się w powietrze. Sprawiłam grad i usiadłam na chmurze gradu. Basior nie dał się tak łatwo pokonać. Zmienił się w chmurę jakiegoś pyłu. Wystraszyłam się, ale nie mogłam nic zrobić. Zeskoczyłam z chmury i pobiegłam do jaskini. Chmura jak mój cień, cały czas leciała za mną. Zrozumiałam czemu nie atakował. Musiał być wilkiem, żeby to zrobić. Wbiegliśmy na Plażę Cichych Fal. Nie taki miałam plan. Zmienił się w wilka i zaczął do mnie podchodzić. Ja wycofywałam się powoli. Nagle uderzyłam w coś plecami. Kurdę, nie ma drogi ucieczki, walnęłam w ścianę drzew. Basior pokazał kły i zaczął warczeć. Skoczył mi do gardła, ale ja w samą porę skoczyłam nad nim. Wbił sobie zęby w drzewo.
-Biedactwo-wycedziłam z uśmiechem
Spróbował się oderwać, ale ja zrobiłam klatkę z lodu i chmurkę śniegu nad nią (jakże twórczo!). Złapałam go za kręgosłup i wrzuciłam do klatki. Nie mógł się wydostać nawet gdy się zmienił w tą swoją chmurkę!
-Dlaczego tak bardzo chcesz mnie zabić?!-rzuciłam
-Muszę wykonywać rozkazy mojej Pani.-powiedział z czcią
-Kto to jest ta twoja Pani?-spytałam z niemałym zaciekawieniem
-Posłuchaj i proszę nie przerywaj.
-Dobrze. Mamy dużo czasu.-położyłam się nie spuszczając wzroku z basiora
{Blau?}

Od Blau



            Biegłem na wyznaczone tereny.
 Byłem zaraz po zebraniu Łowców. I  muszę przyznać, że coś było nie tak. Wszyscy szeptali po kątach z dziwnymi minami. Nie udało mi się podsłuchać o czym rozmawiają. Jakby cała gwardia zmówiła się przeciwko mnie. Unikali jakiegokolwiek kontaktu ze mną. Kiedy wszedłem do Sali mojej Pani z przerażoną miną przebiegł obok mnie któryś ze służących i z ulgą wypadł na główny hol. Doszedłem do podnóża łoża Pani i się skłoniłem. Ona w tym czasie poprawiła suknie i włosy choć w mojej opinii już wyglądała perfekcyjnie.
-Mam dla ciebie zadanie –rzekła a jej dźwięczny, czysty głos rozbrzmiał w mojej głowie.
-Zrobię dla ciebie wszystko Najjaśniejsza –odpowiedziałem.
            Spojrzałem w jej boskie oblicze. Jej jasne oczy skrzyły się delikatnie a na ciemnym policzku wykwitł słaby rumieniec. Zanotowałem te zmiany z zaskoczeniem.
-Moi zwiadowcy znaleźli kolejny odłamek. Znajdź go i przynieś mi.
            I nie czekając na moją odpowiedź wstała i udała się do wyjścia. Po drodze lekko przejechała dłonią po moim grzbiecie. Odczułem to jako pochwałę za poprzednie zadanie. No i oczywiście doznałem ogromnego zaszczytu. Nie każdego Świetlista Pani głaszcze w nagrodę.
            Później tak jak zwykle dostarczono mi podstawowe informacje i już biegłem na misje. Tym razem to była dość płaska okolica. Jedna czy dwie wyższe góry a reszta to lasy, jeziora i rzeki. Miło. Zamknąłem oczy i pozwoliłem prowadzić się swojemu nosowi. Nagle poczułem jak wbiegam do rzeki. Szybko otworzyłem oczy i zobaczyłem że taplam się w całej rzece brunatnego płynu. Wyszedłem niezadowolony i uwalony krwią. Rzeka z krwi kto by pomyślał? Uznałem że nie ma sensu czyszczenia się z tej mazi. Całe łapy, brzuch i ogon to za wiele roboty. Zresztą lepka posoka nie wyglądała przyjemnie. Pobiegłem dalej.
            Coraz wyraźniej odczuwałem odłamek. Wszędzie były jego ślady. Przemierzałem lasy i napotkałem się na jakieś jezioro. Postanowiłem się obmyć. Ruszyłem dalej i natrafiłem na długa rzekę. Przeszedłem kawałek pod osłona zarośli i zobaczyłem białą waderę jedzącą jakąś dużą zdobycz. Poruszyła się i zauważyłem, że ma duże również białe skrzydła. Podszedłem ciut bliżej czyli dzieliła nas odległość kilkunastu metrów. Odnotowałem, że ma niebieskie uszy i łapy oraz końcówkę ogona. Zmieniłem swoją postać na niematerialną i podszedłem blisko. Wadera podniosła głowę i rozejrzała się, ale niczego nie zauważyła i dalej zajmowała się zdobyczą. Powąchałem jej futro. Zdecydowanie to moja zdobycz. Uśmiechnąłem się i dla zabawy trąciłem ja nosem.
            Podskoczyła i rozejrzała się wokoło czujnie. Ale mnie tam już nie było. Ze śmiechem schowałem się w gąszczu roślin i obmyślałem plan.
{Windly?}

Nasz nowy basior - szpieg! Powitajmy Blau!


Imię: Blau
Reszta formularza tu - *KLIK*

WSP OTWARTE!!!

Wataha Srebrzystej Pełni została ponownie otwarta! Zapraszam wszystkich. Jeśli komuś nie podobał się dawny wygląd lub coś innego ma teraz szansę dołączyć! Odnowiłam mnóstwo rzeczy. Zapraszam serdecznie!