Poszedłem za nią jak w amoku.
Całkiem do mnie nie docierało, że poruszam mięśniami czy oddycham. Docierało,
ale w drugiej kolejności. Miałem wrażenie, że moja głowa zaraz eksploduje.
ZDRAJCA !!! ZDRAJCA !!! ZDRAJCA
!!! Jak mogłeś nawet słuchać tych bredni?! Jak mogłeś choćby słuchać o planie
zabicia Świetlistej Pani?! ZDRAJCA !!! ZDRAJCA !!! Zawiodłeś…czeka cię kara!
Uratowała ci życie! I teraz do niej należysz! W każdym aspekcie, każdą cząstką
duszy! Parszywy, zapchlony ZDRAJCA!!!
- Halo? – wadera trąciła mnie w bark wyrywając z natłoku
myśli. – Pytałam cię o imię.
Dopiero
teraz zauważyłem, że stanęliśmy w wejściu do jaskini, która była nawiasem
mówiąc piękna. Z wejścia wypatrzyłem kilka naprawdę cennych roślin. To tak
jakby, ktoś zasadził tu całą apteczkę.
Te parę drzew które tutaj rosły wydawały mi się naprawdę stare i przesiąknięte
pradawną magią. Miałem wielką ochotę je zbadać.
- Słuchasz mnie ty w ogóle? – moja gwiazdeczka miała
zniecierpliwiony wyraz pyska i patrzyła na mnie, jakbym był upośledzony.
-Nie jestem głuchy – odpowiedziałem chłodno.
Wszedłem powoli
do jaskini jednocześnie się rozglądając. Niezła kryjówka ZDRAJCO. Potrząsnąłem
gwałtownie głową. Nie teraz. Wadera sapnęła poirytowana.
- Nazywam się Blau – powiedziałem.
- Windly, ale możesz nazywać mnie Wi.
Wi zerknęła na mnie szybko i
poszła przygotowywać sobie posłanie po drugiej stronie jaskini naprzeciwko
wejścia. Ja za to podleciałem do jednego z drzew. Gruba, pozwijana kora i
delikatnie drżące błękitne liście. Powąchałem je. Na pewno mi się przydadzą.
Coś czuję, że mają duże właściwości lecznicze. Obleciałem jeszcze grotę tak dla
rozeznania. Usiadłem na półce skalnej, z której miałem dobry widok na całą
jaskinię. Windy położyła się i słyszałem jak wyrównuje się jej oddech. Ja
również zwinąłem się w kłębek.
Ale o spaniu mogłem tylko pomarzyć. Głosy i myśli w mojej głowie wprost urządziły sobie istną bitwę. A ja nie miałem ochoty tego słuchać. Uznałem, że warto zapolować, to zawsze pomaga wyciszyć się. Wstałem i podleciałem do Wi. Wylądowałem kilkanaście kroków od niej. Ale nie mogłem podejść bliżej. Wadera spała smacznie w okręgu z lodu. Mogłem być pewny, że jeżeli tylko bym tylko przekroczył linię to zostałbym natychmiastowo zamrożony. Popatrzyłem na nią. Zmarszczyła lekko brwi i dalej cicho pochrapywała.
Ale o spaniu mogłem tylko pomarzyć. Głosy i myśli w mojej głowie wprost urządziły sobie istną bitwę. A ja nie miałem ochoty tego słuchać. Uznałem, że warto zapolować, to zawsze pomaga wyciszyć się. Wstałem i podleciałem do Wi. Wylądowałem kilkanaście kroków od niej. Ale nie mogłem podejść bliżej. Wadera spała smacznie w okręgu z lodu. Mogłem być pewny, że jeżeli tylko bym tylko przekroczył linię to zostałbym natychmiastowo zamrożony. Popatrzyłem na nią. Zmarszczyła lekko brwi i dalej cicho pochrapywała.
~Do zobaczenia.
Wybiegłem z
jaskini. I znowu poczułem się wolny. Ciało z krwi i kości było takie ciężkie i
nieporęczne. Miało swoje plusy, ale ja widziałem więcej minusów. Mogłem się
zranić czy zachorować, upierdliwe było też zaspakajanie potrzeb. Ugh…Brak ciała
jest lepszy. Moja energia mogła teraz swobodnie rozpływać się w powietrzu zamiast
gnieść się w ciele. Pulsowała delikatnie kształtując moją formę. Czułem się
wreszcie lekki i wolny. Pobiegłem w stronę Wichrowej Góry. Wygrzebałem z pamięci
parę faktów. Jakieś parę mil za nią znajduje się mała wioska. Czas zapolować.
Jednym z
plusów bycia Łowcą to stałe połączenie z innymi. Coś w rodzaju grupowego czatu.
Możemy go dowolnie modyfikować w razie potrzeby. Wyciszony, ale zawsze podłączony.
~Alex? Słyszysz mnie?
Odczekałem chwilę. Alex nigdy nie był dobry w tym sposobie
komunikacji. Ponowiłem wezwanie.
~Blau? Czy to ty?
~Tak to ja. Potrzebuje
twojej pomocy.
~Miałem właśnie zamiar
powiedzieć ci to samo.
Ciekawe co tym razem się stało? Oby nic poważnego…
~Wpuścisz mnie? Tak
będzie szybciej.
~Tak, tak. Momencik.
Chwilę później poczułem jak nad moją
głową pojawia się mały wir, który ciągnął mnie do siebie coraz mocniej. Szybko
zamknąłem oczy. Nie miałem zamiaru popełnić znowu tego samego błędu. Ostatnim
razem widziałem naprawdę DZIWNE rzeczy. Już chwilę później stałem na chłodnej
posadzce na korytarzu na Dworze.
- Dobrze cię widzieć Blau. Musisz mi pomóc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz