Obudziłem się pod wpływem wody, natychmiastowo otworzyłem oczy i się
rozejrzałem, byłem tuż przed wejściem do jaskini, a padał deszcz.
Rozejrzałem się po jaskini, wszyscy jeszcze smacznie spali, nagle w
oddali zobaczyłem coś białego, gdy postać się zbliżyła przypomniało mi
się o siostrze - Witaj bracie, chyba pierwszy raz widzę Cię leżącego -
powiedziała z lekko słyszalnym echem, wstałem jak zwykle nawet jako duch
była ode mnie niższa - Chodź musimy iść - spojrzałem na nią dziwnie,
otworzyła portal do nieba. No tak ja otwieram do piekła, a ona do nieba
taka kolej rzeczy. Weszliśmy a moja siostra się zmaterializowała - No
chodź - powiedziała, zaczęła mnie gdzieś prowadzić, a nad nami pojawił
się brązowy orzeł, zatrzymałem się chwilowo i spojrzałem w górę. Orzeł
zniżył lot i wylądował na białym drzewie, na pewnych piórach na tułowiu
miał koraliki - Dawaj goń Go! - krzyknęła siostra i się rozpłynęła,
zacząłem biec za orłem który i tak lecąc chodź wolno miał szanse. Szybko
się zatrzymałem widząc przepaść - I niby jak mam to przejść?! -
krzyknąłem w jego stronę, wylądował na drugiej stronie - Uwierz i leć -
powiedział i wbił się w powietrze. Jak mam uwierzyć? Zamknąłem oczy i w
duchu powtarzałem jedno słowo "Wierzyć", postawiłem jedną łapę i
poczułem ziemię , zrobiłem parę kroków - Otwórz oczy - powiedział,
znajdowałem się już po drugiej stronie, a pamiętam, że zrobiłem ledwo 5
kroków. Ruszyliśmy dalej, po polach Elizejskich nieba, przez pewien
czas. Gdy się zatrzymał ujrzałem wielkie wrota, za którymi był kryształ -
Co tam jest? - spytałem orła - Portal, który Cię przeniesie tam gdzie
byłeś - rzekł i wylądował na kołatce, zaczął wiać mocny wiatr ciągnący
mnie do tyłu, przymrużyłem oczy i zobaczyłem jak macha skrzydłami
powodując ten wiatr - Przydałby mi się taki towarzysz jak ty -
powiedziałem, a bardziej ryknąłem w jego stronę, zatrzymał na chwilę
porywisty wiatr - Najpierw musisz wypełnić 2 próby, bez kłamstw i
zatajeń. Na honor swojego wojowniczego serca, umysłu, ducha i wiary! -
krzyknął dość basowym tonem, ukłoniłem się w jego stronę przyjmując
wyzwanie. Stworzył się wokół wir powietrza w którym zauważyłem ptaka -
Próba umysłu. Zamknij oczy i unikaj przeszkód by dostać się na samą
górę! - zrobiłem jak kazał, zaraz po tym dostałem czymś w głowę - Używaj
głowy! - rozkazał, wziąłem wdech nosem i wszystko widziałem w
konturach, szybko zrobiłem unik przed lecącym ptakiem - Brawo! -
krzeknął, a ja ruszyłem, a bardziej zacząłem skakać po wirujących w
powietrzu małych kłód, ale zbytnio mi to nie wychodziło. Sarna...
przypomniało mi się jak goniłem sarnę w gąszczu korzeni. Nagle poczułem
podłoże. Otworzyłem oczy, byłem za samym dole - Brawo zaimponowałeś mi
swoich tokiem myślenia, ale teraz musisz mówić prawdę - powiedział,
usiadłem i dałem mu dojść dalej - Pierwsze pytanie: Czy kogoś kochasz,
że oddałbyś za tą osobę nawet życie? - wziąłem głęboki wdech - Tak -
powiedziałem trochę zmieszany - Drugie pytanie: Jakbyś mógł siostre
przywrócić do życia, za życie swojej miłości zrobiłbyś to? - pytanie
było trudne, ale moja siostra zawsze mówiła, że woli być duchem niż
cierpieć jeszcze raz, moim zdaniem mądre słowa, ale ja muszę z tymi
zmartwieniami walczyć sam na sam - Nie - powiedziałem, orzeł lekko się
zdziwił, ale uznał moją odpowiedź - ostatnie pytanie które umożliwi że
mnie oswoić - powiedział, zdziwienie mnie nie odeszło - Pytanie brzmi:
Czy zrobisz wszystko by zapanował pokój? - spytał, spojrzałem na niego
dziwnie jakiego pokoju? - Tak - brama się otworzyła, a orzeł błysnął
biały światłem, zmienił się w medalion

i powróciłem do mojego miejsca, wszyscy dopiero się budzili, zawiał
mocny wiatr, a medalion rozbłysnął - Przywołaj mnie sercem - szepnął.
Towarzysz:

Imię: Eólico (Wiatr)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz