gry online Wataha Srebrzystej Pełni: Od Indiana, quest na towarzysza gry online

środa, 14 października 2015

Od Indiana, quest na towarzysza

Obudziłem się pod wpływem wody, natychmiastowo otworzyłem oczy i się rozejrzałem, byłem tuż przed wejściem do jaskini, a padał deszcz. Rozejrzałem się po jaskini, wszyscy jeszcze smacznie spali, nagle w oddali zobaczyłem coś białego, gdy postać się zbliżyła przypomniało mi się o siostrze - Witaj bracie, chyba pierwszy raz widzę Cię leżącego - powiedziała z lekko słyszalnym echem, wstałem jak zwykle nawet jako duch była ode mnie niższa - Chodź musimy iść - spojrzałem na nią dziwnie, otworzyła portal do nieba. No tak ja otwieram do piekła, a ona do nieba taka kolej rzeczy. Weszliśmy a moja siostra się zmaterializowała - No chodź - powiedziała, zaczęła mnie gdzieś prowadzić, a nad nami pojawił się brązowy orzeł, zatrzymałem się chwilowo i spojrzałem w górę. Orzeł zniżył lot i wylądował na białym drzewie, na pewnych piórach na tułowiu miał koraliki - Dawaj goń Go! - krzyknęła siostra i się rozpłynęła, zacząłem biec za orłem który i tak lecąc chodź wolno miał szanse. Szybko się zatrzymałem widząc przepaść - I niby jak mam to przejść?! - krzyknąłem w jego stronę, wylądował na drugiej stronie - Uwierz i leć - powiedział i wbił się w powietrze. Jak mam uwierzyć? Zamknąłem oczy i w duchu powtarzałem jedno słowo "Wierzyć", postawiłem jedną łapę i poczułem ziemię , zrobiłem parę kroków - Otwórz oczy - powiedział, znajdowałem się już po drugiej stronie, a pamiętam, że zrobiłem ledwo 5 kroków. Ruszyliśmy dalej, po polach Elizejskich nieba, przez pewien czas. Gdy się zatrzymał ujrzałem wielkie wrota, za którymi był kryształ - Co tam jest? - spytałem orła - Portal, który Cię przeniesie tam gdzie byłeś - rzekł i wylądował na kołatce, zaczął wiać mocny wiatr ciągnący mnie do tyłu, przymrużyłem oczy i zobaczyłem jak macha skrzydłami powodując ten wiatr - Przydałby mi się taki towarzysz jak ty - powiedziałem, a bardziej ryknąłem w jego stronę, zatrzymał na chwilę porywisty wiatr - Najpierw musisz wypełnić 2 próby, bez kłamstw i zatajeń. Na honor swojego wojowniczego serca, umysłu, ducha i wiary! - krzyknął dość basowym tonem, ukłoniłem się w jego stronę przyjmując wyzwanie. Stworzył się wokół wir powietrza w którym zauważyłem ptaka - Próba umysłu. Zamknij oczy i unikaj przeszkód by dostać się na samą górę! - zrobiłem jak kazał, zaraz po tym dostałem czymś w głowę - Używaj głowy! - rozkazał, wziąłem wdech nosem i wszystko widziałem w konturach, szybko zrobiłem unik przed lecącym ptakiem - Brawo! - krzeknął, a ja ruszyłem, a bardziej zacząłem skakać po wirujących w powietrzu małych kłód, ale zbytnio mi to nie wychodziło. Sarna... przypomniało mi się jak goniłem sarnę w gąszczu korzeni. Nagle poczułem podłoże. Otworzyłem oczy, byłem za samym dole - Brawo zaimponowałeś mi swoich tokiem myślenia, ale teraz musisz mówić prawdę - powiedział, usiadłem i dałem mu dojść dalej - Pierwsze pytanie: Czy kogoś kochasz, że oddałbyś za tą osobę nawet życie? - wziąłem głęboki wdech - Tak - powiedziałem trochę zmieszany - Drugie pytanie: Jakbyś mógł siostre przywrócić do życia, za życie swojej miłości zrobiłbyś to? - pytanie było trudne, ale moja siostra zawsze mówiła, że woli być duchem niż cierpieć jeszcze raz, moim zdaniem mądre słowa, ale ja muszę z tymi zmartwieniami walczyć sam na sam - Nie - powiedziałem, orzeł lekko się zdziwił, ale uznał moją odpowiedź - ostatnie pytanie które umożliwi że mnie oswoić - powiedział, zdziwienie mnie nie odeszło - Pytanie brzmi: Czy zrobisz wszystko by zapanował pokój? - spytał, spojrzałem na niego dziwnie jakiego pokoju? - Tak - brama się otworzyła, a orzeł błysnął biały światłem, zmienił się w medalion
i powróciłem do mojego miejsca, wszyscy dopiero się budzili, zawiał mocny wiatr, a medalion rozbłysnął - Przywołaj mnie sercem - szepnął.



Towarzysz:

Imię: Eólico (Wiatr)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz