gry online Wataha Srebrzystej Pełni gry online

sobota, 31 października 2015

Wesołego Halloween!

Wszystkiego najstraszniejszego! Dużo krzyków, przerażenia i słodkości!!!

-Destiny-


Od Louisa

Byłem na górze
jestem na dole

latałem wśród chmur
spadłem na ziemię

chciałem być kimś
zostałem nikim.

Wataha, miejsce gdzie każdy wilk powinien czuć się doceniony, powinien wiedzieć gdzie jego miejsce. Wataha jest jakby rodziną dla wilków... jest jakby na pewno. Czy ja swoją znalazłem?
Do watahy dołączyłem niedawno, cóż moje pierwsze dni nie były najlepsze. Miałem wrażenie, że wszyscy są przeciwko mnie. Jedak okazało się inaczej. Poznałem nowych znajomych, dowiedziałem się, że nie taka alfa straszna jak ją malują. Pewnego dnia leżąc na skale patrzałem się na wilki. Nagle dostałem nieposkromionej chęci na odebranie życia jakiemuś zwierzakowi. szybko zlazłem na dół. -Chao! - zawołałem. - Co chcesz? - usłyszałem w odpowiedzi. Czarna wilczyca wyłoniła się zza krzaków. - Wybierzemy się na polowanie? C: - zaproponowałem.

 (Chao?)

poniedziałek, 26 października 2015

Od Aidy Cd Indiana

-O, Indian- zdziwiłam się.
Myślałam, że będzie gdzieś z Wind. Popatrzyłam na niego po czym odwróciłam wzrok.
-Chcę pobyć sama- powiedziałam odchodząc.
Szłam przez las, wzdłuż krwawej rzeki. Myślałam o duchach mieszkających tutaj. Skąd się tu wzięły i czemu nadal tu są. Czego potrzebują czy czują się samotne? Idąc dalej nie zauważałam nic niezwykłego. Księżyc przebijał się przez liście. Nagle usłyszałam za sobą kroki...
{Indian}

niedziela, 18 października 2015

Od Indiana

Mój dzień zaczął nad wyraz zwyczajnie, przeciągnąłem się ziewając przeciągle. Kłapnąłem pyskiem i ruszyłem na małe polowanie. Omijając nasz już teren podmokły ledwo co wyczułem woń sarny, zacząłem cicho się skradać do ofiary. Szykowałem się do skoku energicznie ruszając łopatkami, skoczyłem zakleszczając kły w szyi sarny. Padła na mokrą ziemie i zacząłem się zajadać wyrywając kawałki jedzenia.
I pora na zwiad, na szczęście mamy już nocnego strażnika i trochę śpię, ale tylko trochę
- Witaj Aida - przywitałem się z jasnoniebieską waderą, stojącą na mojej drodze
{Aida?}

środa, 14 października 2015

Powitajmy Nyxiern, naszą nocną strażniczkę!

Imię: Nyxiern
Reszta formularza tu - *KLIK*

Od Indiana, quest na towarzysza

Obudziłem się pod wpływem wody, natychmiastowo otworzyłem oczy i się rozejrzałem, byłem tuż przed wejściem do jaskini, a padał deszcz. Rozejrzałem się po jaskini, wszyscy jeszcze smacznie spali, nagle w oddali zobaczyłem coś białego, gdy postać się zbliżyła przypomniało mi się o siostrze - Witaj bracie, chyba pierwszy raz widzę Cię leżącego - powiedziała z lekko słyszalnym echem, wstałem jak zwykle nawet jako duch była ode mnie niższa - Chodź musimy iść - spojrzałem na nią dziwnie, otworzyła portal do nieba. No tak ja otwieram do piekła, a ona do nieba taka kolej rzeczy. Weszliśmy a moja siostra się zmaterializowała - No chodź - powiedziała, zaczęła mnie gdzieś prowadzić, a nad nami pojawił się brązowy orzeł, zatrzymałem się chwilowo i spojrzałem w górę. Orzeł zniżył lot i wylądował na białym drzewie, na pewnych piórach na tułowiu miał koraliki - Dawaj goń Go! - krzyknęła siostra i się rozpłynęła, zacząłem biec za orłem który i tak lecąc chodź wolno miał szanse. Szybko się zatrzymałem widząc przepaść - I niby jak mam to przejść?! - krzyknąłem w jego stronę, wylądował na drugiej stronie - Uwierz i leć - powiedział i wbił się w powietrze. Jak mam uwierzyć? Zamknąłem oczy i w duchu powtarzałem jedno słowo "Wierzyć", postawiłem jedną łapę i poczułem ziemię , zrobiłem parę kroków - Otwórz oczy - powiedział, znajdowałem się już po drugiej stronie, a pamiętam, że zrobiłem ledwo 5 kroków. Ruszyliśmy dalej, po polach Elizejskich nieba, przez pewien czas. Gdy się zatrzymał ujrzałem wielkie wrota, za którymi był kryształ - Co tam jest? - spytałem orła - Portal, który Cię przeniesie tam gdzie byłeś - rzekł i wylądował na kołatce, zaczął wiać mocny wiatr ciągnący mnie do tyłu, przymrużyłem oczy i zobaczyłem jak macha skrzydłami powodując ten wiatr - Przydałby mi się taki towarzysz jak ty - powiedziałem, a bardziej ryknąłem w jego stronę, zatrzymał na chwilę porywisty wiatr - Najpierw musisz wypełnić 2 próby, bez kłamstw i zatajeń. Na honor swojego wojowniczego serca, umysłu, ducha i wiary! - krzyknął dość basowym tonem, ukłoniłem się w jego stronę przyjmując wyzwanie. Stworzył się wokół wir powietrza w którym zauważyłem ptaka - Próba umysłu. Zamknij oczy i unikaj przeszkód by dostać się na samą górę! - zrobiłem jak kazał, zaraz po tym dostałem czymś w głowę - Używaj głowy! - rozkazał, wziąłem wdech nosem i wszystko widziałem w konturach, szybko zrobiłem unik przed lecącym ptakiem - Brawo! - krzeknął, a ja ruszyłem, a bardziej zacząłem skakać po wirujących w powietrzu małych kłód, ale zbytnio mi to nie wychodziło. Sarna... przypomniało mi się jak goniłem sarnę w gąszczu korzeni. Nagle poczułem podłoże. Otworzyłem oczy, byłem za samym dole - Brawo zaimponowałeś mi swoich tokiem myślenia, ale teraz musisz mówić prawdę - powiedział, usiadłem i dałem mu dojść dalej - Pierwsze pytanie: Czy kogoś kochasz, że oddałbyś za tą osobę nawet życie? - wziąłem głęboki wdech - Tak - powiedziałem trochę zmieszany - Drugie pytanie: Jakbyś mógł siostre przywrócić do życia, za życie swojej miłości zrobiłbyś to? - pytanie było trudne, ale moja siostra zawsze mówiła, że woli być duchem niż cierpieć jeszcze raz, moim zdaniem mądre słowa, ale ja muszę z tymi zmartwieniami walczyć sam na sam - Nie - powiedziałem, orzeł lekko się zdziwił, ale uznał moją odpowiedź - ostatnie pytanie które umożliwi że mnie oswoić - powiedział, zdziwienie mnie nie odeszło - Pytanie brzmi: Czy zrobisz wszystko by zapanował pokój? - spytał, spojrzałem na niego dziwnie jakiego pokoju? - Tak - brama się otworzyła, a orzeł błysnął biały światłem, zmienił się w medalion
i powróciłem do mojego miejsca, wszyscy dopiero się budzili, zawiał mocny wiatr, a medalion rozbłysnął - Przywołaj mnie sercem - szepnął.



Towarzysz:

Imię: Eólico (Wiatr)