gry online Wataha Srebrzystej Pełni: Od Blau gry online

piątek, 5 czerwca 2015

Od Blau



            Biegłem na wyznaczone tereny.
 Byłem zaraz po zebraniu Łowców. I  muszę przyznać, że coś było nie tak. Wszyscy szeptali po kątach z dziwnymi minami. Nie udało mi się podsłuchać o czym rozmawiają. Jakby cała gwardia zmówiła się przeciwko mnie. Unikali jakiegokolwiek kontaktu ze mną. Kiedy wszedłem do Sali mojej Pani z przerażoną miną przebiegł obok mnie któryś ze służących i z ulgą wypadł na główny hol. Doszedłem do podnóża łoża Pani i się skłoniłem. Ona w tym czasie poprawiła suknie i włosy choć w mojej opinii już wyglądała perfekcyjnie.
-Mam dla ciebie zadanie –rzekła a jej dźwięczny, czysty głos rozbrzmiał w mojej głowie.
-Zrobię dla ciebie wszystko Najjaśniejsza –odpowiedziałem.
            Spojrzałem w jej boskie oblicze. Jej jasne oczy skrzyły się delikatnie a na ciemnym policzku wykwitł słaby rumieniec. Zanotowałem te zmiany z zaskoczeniem.
-Moi zwiadowcy znaleźli kolejny odłamek. Znajdź go i przynieś mi.
            I nie czekając na moją odpowiedź wstała i udała się do wyjścia. Po drodze lekko przejechała dłonią po moim grzbiecie. Odczułem to jako pochwałę za poprzednie zadanie. No i oczywiście doznałem ogromnego zaszczytu. Nie każdego Świetlista Pani głaszcze w nagrodę.
            Później tak jak zwykle dostarczono mi podstawowe informacje i już biegłem na misje. Tym razem to była dość płaska okolica. Jedna czy dwie wyższe góry a reszta to lasy, jeziora i rzeki. Miło. Zamknąłem oczy i pozwoliłem prowadzić się swojemu nosowi. Nagle poczułem jak wbiegam do rzeki. Szybko otworzyłem oczy i zobaczyłem że taplam się w całej rzece brunatnego płynu. Wyszedłem niezadowolony i uwalony krwią. Rzeka z krwi kto by pomyślał? Uznałem że nie ma sensu czyszczenia się z tej mazi. Całe łapy, brzuch i ogon to za wiele roboty. Zresztą lepka posoka nie wyglądała przyjemnie. Pobiegłem dalej.
            Coraz wyraźniej odczuwałem odłamek. Wszędzie były jego ślady. Przemierzałem lasy i napotkałem się na jakieś jezioro. Postanowiłem się obmyć. Ruszyłem dalej i natrafiłem na długa rzekę. Przeszedłem kawałek pod osłona zarośli i zobaczyłem białą waderę jedzącą jakąś dużą zdobycz. Poruszyła się i zauważyłem, że ma duże również białe skrzydła. Podszedłem ciut bliżej czyli dzieliła nas odległość kilkunastu metrów. Odnotowałem, że ma niebieskie uszy i łapy oraz końcówkę ogona. Zmieniłem swoją postać na niematerialną i podszedłem blisko. Wadera podniosła głowę i rozejrzała się, ale niczego nie zauważyła i dalej zajmowała się zdobyczą. Powąchałem jej futro. Zdecydowanie to moja zdobycz. Uśmiechnąłem się i dla zabawy trąciłem ja nosem.
            Podskoczyła i rozejrzała się wokoło czujnie. Ale mnie tam już nie było. Ze śmiechem schowałem się w gąszczu roślin i obmyślałem plan.
{Windly?}

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz