WITAMY W WSP
Strony
poniedziałek, 28 września 2015
Zrobiłam dla was questy!
Wreszie zrobiłam dla was questy! Cieszcie się i róbcie je. Oczywiście będę je aktualizować. Jeśli ktoś ma ciekawy pomysł i chciałby się nim podzielić to śmiało! Powodzenia w pisaniu!
Uwaga, uwaga!
Moi drodzy. Lea i Riven nie napisali żadnego opowiadania, dałam im szansę, ale ją zmarnowali. Przepraszam, ale zasady są jasne, więc Nasz Samiec Alfa Riven i Szpieg Leila wypadają z watahy, jeśli będą chcieli wrócić to niech wyślą mi opowiadania i przeproszą. To tyle.
Wasza Samica Alfa Windly
piątek, 4 września 2015
Od Windly Cd Aidy
-Muszę to przemyśleć. Daj mi chwilę.
Wybiegłam z jaskini, oglądałam polanę i bawiące się na niej króliczki. Nie mogę pozwolić jej odejść, bo zginie. Ale... Szkoda, że nie ma niedawno poznanego mi basiora Blau. On by mi podpowiedział. Jest rozsądnym wilkiem. Wadera w ciąży i niebezpieczeństwo. Tak muszę ją przyjąć. Wolnym, lecz stanowczym krokiem wróciłam do jaskini.
-Dobra wiadomość. Witaj w watasze Aida -powiedziałam z uśmiechem na pysku.
Odwzajemniła uśmiech.
-Mogę się przespać? Mam długą drogę za sobą, a kilka godzin drzemki tobie też nie zaszkodzi.
Po chwili wadera pogrążona była w głębokim śnie. Ja zasnąć nie mogłam. Myślałam o tajemniczym Blau... Gdy wreszcie zamknęłam oczy jakiś szelest przerwał mi chwilę spania. Wybiegłam przed jaskinię. Uff... To tylko wiewiórka. Obejrzałam jaskinię, ale nigdzie nie było śladu po Aidzie. Gdy usłyszałam nagle...
-Stwierdziłam, że nie chce cię budzić i sama postanowiłam obejrzeć teren wokół jaskini...
-Czyli możemy zrobić dłuższą wycieczkę i zapolować przy okazji?-uśmiechnęłam się przyjaźnie i zaczęłam oprowadzać waderę po naszych ogromnych i przepięknych terenach. Dotarłyśmy do Lasu Zachodniego.
-Głodna?
Rzuciłam się bez odpowiedzi za zwierzyną. Po chwili wróciłam z bardzo grubą sarną w pysku.
-To standard w tym lesie -uśmiechnęłam się i położyłam obiad przed waderą.
-Jesteś ciężarna, więc zaczynaj.
-Dzięki - powiedziała z przekąsem i zaczęła jeść.
Dokładnie równą drugą połowę zostawiła mi.
-Twoja kolej.
Połknęłam sarnę na cztery duże chapnięcia pyskiem.
-Głodna byłam.
Uśmiechnęłam się.
-Wracajmy do jaskini, robi się ciemno.
-Okay..
Gdy doszłyśmy do jaskini...
-No to dobranoc...
-Dobranoc -uśmiechnęłam się.
Miła jest, ale ciut nieśmiała. Kilka polowań i od razu jej się język rozwiąże. Jednak nadal zastanawiam się nad Blau'em. Ciekawe czy mnie posłuchał, co u niego i dlaczego uciekł. Czuję, że tęsknie, mimo to, że chciał mnie zabić, wiem, że będziemy dobrymi przyjaciółmi. Odłożyłam myśli na bok i zwinęłam się w kłębek. Zamknęłam oczy i odleciałam.
Wybiegłam z jaskini, oglądałam polanę i bawiące się na niej króliczki. Nie mogę pozwolić jej odejść, bo zginie. Ale... Szkoda, że nie ma niedawno poznanego mi basiora Blau. On by mi podpowiedział. Jest rozsądnym wilkiem. Wadera w ciąży i niebezpieczeństwo. Tak muszę ją przyjąć. Wolnym, lecz stanowczym krokiem wróciłam do jaskini.
-Dobra wiadomość. Witaj w watasze Aida -powiedziałam z uśmiechem na pysku.
Odwzajemniła uśmiech.
-Mogę się przespać? Mam długą drogę za sobą, a kilka godzin drzemki tobie też nie zaszkodzi.
Po chwili wadera pogrążona była w głębokim śnie. Ja zasnąć nie mogłam. Myślałam o tajemniczym Blau... Gdy wreszcie zamknęłam oczy jakiś szelest przerwał mi chwilę spania. Wybiegłam przed jaskinię. Uff... To tylko wiewiórka. Obejrzałam jaskinię, ale nigdzie nie było śladu po Aidzie. Gdy usłyszałam nagle...
-Stwierdziłam, że nie chce cię budzić i sama postanowiłam obejrzeć teren wokół jaskini...
-Czyli możemy zrobić dłuższą wycieczkę i zapolować przy okazji?-uśmiechnęłam się przyjaźnie i zaczęłam oprowadzać waderę po naszych ogromnych i przepięknych terenach. Dotarłyśmy do Lasu Zachodniego.
-Głodna?
Rzuciłam się bez odpowiedzi za zwierzyną. Po chwili wróciłam z bardzo grubą sarną w pysku.
-To standard w tym lesie -uśmiechnęłam się i położyłam obiad przed waderą.
-Jesteś ciężarna, więc zaczynaj.
-Dzięki - powiedziała z przekąsem i zaczęła jeść.
Dokładnie równą drugą połowę zostawiła mi.
-Twoja kolej.
Połknęłam sarnę na cztery duże chapnięcia pyskiem.
-Głodna byłam.
Uśmiechnęłam się.
-Wracajmy do jaskini, robi się ciemno.
-Okay..
Gdy doszłyśmy do jaskini...
-No to dobranoc...
-Dobranoc -uśmiechnęłam się.
Miła jest, ale ciut nieśmiała. Kilka polowań i od razu jej się język rozwiąże. Jednak nadal zastanawiam się nad Blau'em. Ciekawe czy mnie posłuchał, co u niego i dlaczego uciekł. Czuję, że tęsknie, mimo to, że chciał mnie zabić, wiem, że będziemy dobrymi przyjaciółmi. Odłożyłam myśli na bok i zwinęłam się w kłębek. Zamknęłam oczy i odleciałam.
{Blau?}
wtorek, 1 września 2015
Od Aidy Cd Blau
Rano dotarłam do dziwnego miejsca. Byłam zmęczona, więc nie zważając na woń innych wilków położyłam się i zasnęłam. Po raz pierwszy od wielu dni. Cały czas bałam się, że mnie znajdą… Pędziłam ile sił w łapach. Nie miałam czasu na jedzenie… Ciągły strach i złe samopoczucie… Wreszcie chwila snu… Bezcennej chwili ciemności i ciszy… Nareszcie… Obudziła mnie wilczyca.
-Hmm?
-Jestem Windly, Alfa Watahy Srebrzystej Pełni, a ty to kto?
-Aida. Do niedawna szamanka Watahy Zachodnich Wzgórz.
-Czemu odeszłaś ze swojej Watahy? Wstałam. -Szamanka w mojej watasze musi żyć w celibacie, a ja spodziewam się dziecka… Windly kiwnęła głową i zaprowadziła mnie do jaskini. Tam wreszcie zjadłam kawałek mięsa. Położyłam się i owinęłam się ogonem. Zamykałam oczy, kiedy Windly poprosiła:
-Powiedz mi nieco o sobie
-Wstałam i zamrugałam, by spędzić sen z oczu.
- Mam na imię Aida. Do niedawna byłam szamanką Watahy Zachodnich Wzgórz. Niestety tam szamani nie mogą mieć rodziny, a karą za złamanie celibatu jest śmierć. Nie przeszkadzało mi to, dopóki go nie poznałam. Zakochaliśmy się w sobie… Kilka miesięcy później odkryli nasz sekret. On został zabity… Ja na szczęście uciekłam. Kilka dni temu fatalnie się czułam i trafiłam na inną szamankę, ona stwierdziła, że spodziewam się dziecka… Chciałabym do was dołączyć. Nie robię tego dla siebie, tylko dla mojego dziecka… Proszę pomóżcie nam…
-Hmm?
-Jestem Windly, Alfa Watahy Srebrzystej Pełni, a ty to kto?
-Aida. Do niedawna szamanka Watahy Zachodnich Wzgórz.
-Czemu odeszłaś ze swojej Watahy? Wstałam. -Szamanka w mojej watasze musi żyć w celibacie, a ja spodziewam się dziecka… Windly kiwnęła głową i zaprowadziła mnie do jaskini. Tam wreszcie zjadłam kawałek mięsa. Położyłam się i owinęłam się ogonem. Zamykałam oczy, kiedy Windly poprosiła:
-Powiedz mi nieco o sobie
-Wstałam i zamrugałam, by spędzić sen z oczu.
- Mam na imię Aida. Do niedawna byłam szamanką Watahy Zachodnich Wzgórz. Niestety tam szamani nie mogą mieć rodziny, a karą za złamanie celibatu jest śmierć. Nie przeszkadzało mi to, dopóki go nie poznałam. Zakochaliśmy się w sobie… Kilka miesięcy później odkryli nasz sekret. On został zabity… Ja na szczęście uciekłam. Kilka dni temu fatalnie się czułam i trafiłam na inną szamankę, ona stwierdziła, że spodziewam się dziecka… Chciałabym do was dołączyć. Nie robię tego dla siebie, tylko dla mojego dziecka… Proszę pomóżcie nam…
{Windly?}
poniedziałek, 6 lipca 2015
Od Blau Cd. Windly
Poszedłem za nią jak w amoku.
Całkiem do mnie nie docierało, że poruszam mięśniami czy oddycham. Docierało,
ale w drugiej kolejności. Miałem wrażenie, że moja głowa zaraz eksploduje.
ZDRAJCA !!! ZDRAJCA !!! ZDRAJCA
!!! Jak mogłeś nawet słuchać tych bredni?! Jak mogłeś choćby słuchać o planie
zabicia Świetlistej Pani?! ZDRAJCA !!! ZDRAJCA !!! Zawiodłeś…czeka cię kara!
Uratowała ci życie! I teraz do niej należysz! W każdym aspekcie, każdą cząstką
duszy! Parszywy, zapchlony ZDRAJCA!!!
- Halo? – wadera trąciła mnie w bark wyrywając z natłoku
myśli. – Pytałam cię o imię.
Dopiero
teraz zauważyłem, że stanęliśmy w wejściu do jaskini, która była nawiasem
mówiąc piękna. Z wejścia wypatrzyłem kilka naprawdę cennych roślin. To tak
jakby, ktoś zasadził tu całą apteczkę.
Te parę drzew które tutaj rosły wydawały mi się naprawdę stare i przesiąknięte
pradawną magią. Miałem wielką ochotę je zbadać.
- Słuchasz mnie ty w ogóle? – moja gwiazdeczka miała
zniecierpliwiony wyraz pyska i patrzyła na mnie, jakbym był upośledzony.
-Nie jestem głuchy – odpowiedziałem chłodno.
Wszedłem powoli
do jaskini jednocześnie się rozglądając. Niezła kryjówka ZDRAJCO. Potrząsnąłem
gwałtownie głową. Nie teraz. Wadera sapnęła poirytowana.
- Nazywam się Blau – powiedziałem.
- Windly, ale możesz nazywać mnie Wi.
Wi zerknęła na mnie szybko i
poszła przygotowywać sobie posłanie po drugiej stronie jaskini naprzeciwko
wejścia. Ja za to podleciałem do jednego z drzew. Gruba, pozwijana kora i
delikatnie drżące błękitne liście. Powąchałem je. Na pewno mi się przydadzą.
Coś czuję, że mają duże właściwości lecznicze. Obleciałem jeszcze grotę tak dla
rozeznania. Usiadłem na półce skalnej, z której miałem dobry widok na całą
jaskinię. Windy położyła się i słyszałem jak wyrównuje się jej oddech. Ja
również zwinąłem się w kłębek.
Ale o spaniu mogłem tylko pomarzyć. Głosy i myśli w mojej głowie wprost urządziły sobie istną bitwę. A ja nie miałem ochoty tego słuchać. Uznałem, że warto zapolować, to zawsze pomaga wyciszyć się. Wstałem i podleciałem do Wi. Wylądowałem kilkanaście kroków od niej. Ale nie mogłem podejść bliżej. Wadera spała smacznie w okręgu z lodu. Mogłem być pewny, że jeżeli tylko bym tylko przekroczył linię to zostałbym natychmiastowo zamrożony. Popatrzyłem na nią. Zmarszczyła lekko brwi i dalej cicho pochrapywała.
Ale o spaniu mogłem tylko pomarzyć. Głosy i myśli w mojej głowie wprost urządziły sobie istną bitwę. A ja nie miałem ochoty tego słuchać. Uznałem, że warto zapolować, to zawsze pomaga wyciszyć się. Wstałem i podleciałem do Wi. Wylądowałem kilkanaście kroków od niej. Ale nie mogłem podejść bliżej. Wadera spała smacznie w okręgu z lodu. Mogłem być pewny, że jeżeli tylko bym tylko przekroczył linię to zostałbym natychmiastowo zamrożony. Popatrzyłem na nią. Zmarszczyła lekko brwi i dalej cicho pochrapywała.
~Do zobaczenia.
Wybiegłem z
jaskini. I znowu poczułem się wolny. Ciało z krwi i kości było takie ciężkie i
nieporęczne. Miało swoje plusy, ale ja widziałem więcej minusów. Mogłem się
zranić czy zachorować, upierdliwe było też zaspakajanie potrzeb. Ugh…Brak ciała
jest lepszy. Moja energia mogła teraz swobodnie rozpływać się w powietrzu zamiast
gnieść się w ciele. Pulsowała delikatnie kształtując moją formę. Czułem się
wreszcie lekki i wolny. Pobiegłem w stronę Wichrowej Góry. Wygrzebałem z pamięci
parę faktów. Jakieś parę mil za nią znajduje się mała wioska. Czas zapolować.
Jednym z
plusów bycia Łowcą to stałe połączenie z innymi. Coś w rodzaju grupowego czatu.
Możemy go dowolnie modyfikować w razie potrzeby. Wyciszony, ale zawsze podłączony.
~Alex? Słyszysz mnie?
Odczekałem chwilę. Alex nigdy nie był dobry w tym sposobie
komunikacji. Ponowiłem wezwanie.
~Blau? Czy to ty?
~Tak to ja. Potrzebuje
twojej pomocy.
~Miałem właśnie zamiar
powiedzieć ci to samo.
Ciekawe co tym razem się stało? Oby nic poważnego…
~Wpuścisz mnie? Tak
będzie szybciej.
~Tak, tak. Momencik.
Chwilę później poczułem jak nad moją
głową pojawia się mały wir, który ciągnął mnie do siebie coraz mocniej. Szybko
zamknąłem oczy. Nie miałem zamiaru popełnić znowu tego samego błędu. Ostatnim
razem widziałem naprawdę DZIWNE rzeczy. Już chwilę później stałem na chłodnej
posadzce na korytarzu na Dworze.
- Dobrze cię widzieć Blau. Musisz mi pomóc.
sobota, 4 lipca 2015
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

